środa, 6 marca 2013

Zakupy i ulubiony micerel

Cześć. 

Pomimo, że we Wrocławiu mieszkam od urodzenia to tak naprawdę go nie znam. Fakt, że wszystko nieustannie się zmienia nie ułatwia sprawy. Dzisiaj będąc w rynku odkryłam, że w Feniksie jest drogeria, nikt nie musiał mnie zachęcać do wejścia, wprost pofrunęłam tam jak na skrzydłach, czyli jak do każdej drogerii. Okazało się, że jest tam wiele produktów, których nie widziałam nigdzie indziej, kupiłam kilka drobiazgów i wprawiona w dobry nastrój podreptałam do najbliższego Rossmana by jeszcze bardziej wspomóc gospodarkę. 


 

Doszły też do mnie paczki, z czego jestem bardzo zadowolona. Mam już długo wyczekiwane mydło Aleppo i z miejsca zabieram się za testowanie. W drugiej paczce znalazłam drobne zakupy z wyprzedaży blogowej u Beauty Police, dzięki której sporo zaoszczędziłam. 




Ostatnia koperta zawierała mój mały skarb upolowany na aukcji charytatywnej http://lumos-art.blogspot.com/2013/02/akcja-rekodziea-dla-karolinki.html


Zapewne jeszcze nie raz będę wam przypominać, że Harry Potter jest książką mojego życia, dlatego też jestem z tego wisiorka taka dumna.

 Konkretnie o każdym z produktów przeczytacie w osobnych recenzjach, kiedy zdążę już wyrobić sobie o nich opinię.


Skoro już mniej więcej ogarnęłyśmy moje zakupy czas przejść do notki właściwej. 
Jej temat to oczyszczanie twarzy a konkretnie mój aktualny ulubieniec. On nieustannie się zmienia, bo lubię próbować nowości. 








Będąc w biedronce trafiłam na wyprzedaż marki eveline, akurat skończył mi się płyn micelarny. A ten był w cenie ok. 3 zł, więc zabrałam ostatnie dwa do domu. Byłam w stosunku do niego raczej sceptyczna, bo cała marka nie wzbudzała nigdy mojego zaufania. Dlatego też bardzo się zdziwiłam już przy pierwszym użyciu. 

Pierwsze wrażenie:
Ulga. Inaczej się tego nie da określić. Ma on jakieś dziwne działanie łagodzące, które sprawia, że czuje się w jednej chwili odprężona, więc i moja skóra. Nigdy wcześniej się z niczym takim nie zetknęłam, więc nie do końca jestem w stanie to wytłumaczyć. 

Długofalowe działanie: 
Bardzo ładnie oczyszcza, a przez kwas hialuronowy ma się wrażenie nawilżenia. Jest bardzo delikatny i nawet kiedy dostał się do oczu nie piekło prawie wcale, więc jest odpowiedni również dla wrażliwców. 

Musicie pamiętać, że cząsteczki kwasu hialuronowego są dość duże dlatego wnikają tylko w wierzchnie warstwy skóry. Dlatego po zastosowaniu tego micelera musimy położyć na twarzy coś jeszcze.

Ogólna ocena: Wyjątkowo bardzo godny uwagi. 
Dostępność: Nie jestem pewna, właśnie kończy mi się drugie opakowanie, a nigdzie go nie widziałam. Będę wdzięczna za wszelkie informacje. 
Koszt: W biedronce maleńko, bo ok. 3 zł.
Dla kogo: Przede wszystkim dla wrażliwców i suchoskórnych, nie wiem jak się sprawdzi u tłuściochów ale wart wypróbowania.




Was też dopadła gorączka kupowania?

4 komentarze:

  1. Ja gorączkę kupowania mam codziennie :) Szkoda tylko, ze srodków na jej spełnienie brak :D
    Ps. Obserwuję :) Jeśli i mnie chcesz troszkę poobserwować, zapraszam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd ja to znam? Każdemu w pewnym momencie kończą się finanse i to zazwyczaj w najmniej odpowiedniej chwili ;D
      A na bloga chętnie zajrzę, zapraszam na rozdanie.

      Usuń
  2. Mnie niestety ten micelek przyprawiał o okropne napady trądziku :(

    W razie co to (zapewne w imieniu wielu) mogłabym prosić o wyłączenie identyfikacji obrazkowej? :) Bloggerowe obrazki są piekielnie trudne do rozszyfrowania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście jest całe mnóstwo micerelków do wypróbowania ;)
      Weryfikacja już znika.

      Usuń