piątek, 29 marca 2013

Postanowienia wiosenne, czyli przechytrzam sama siebie

Cześć. 



Pierwszym postanowieniem noworocznym było 'Nie zgubić postanowień noworocznych'. Kolejnego dnia nie było po nich śladu i szczerzę wątpię żeby miały się odnaleźć. 

Z powodu mojego nieuporządkowania na skalę życiową postanowiłam utworzyć nową tradycję, a dokładnie mówiąc postanowienia wiosenne. I żeby być bardziej zmobilizowana i zobowiązana do ich wykonania umieszczać je tu, w końcu jak się powie hop. 


Od jakiegoś czasu praktykuję kilka fajnych zachowań, które chciałabym kontynuować, więc się tu znajdą. Ale będą też takie, od których do tej pory trzymałam się z daleka i coś trzeba z tym zrobić. 

1. Lepiej się odżywiać, w tym całkowicie zrezygnować z cukru w czystej postaci. 

To praktykuje już od przerwy zimowej, kiedy to stwierdziłam, iż dojrzałam do decyzji o zrzuceniu wagi na poważnie. Cukier mam zamiar dawkować sobie w owocach i itp. jest go tam sporo i jest zdrowszy, więc mój organizm nie dozna szoku. W tej chwili jego spożywanie mocno ograniczyłam, a w razie potrzeby używam cukru brzozowego. Chcę też przyjmować więcej witaminy A, C, E i tran.

Codziennie piję lemoniadę <3

2. Utrzymam codzienne treningi na poziomie 1 godziny. 

Sama poskładałam ćwiczenia na rozmaite partie mięśni, żeby mój trening był zróżnicowany i przez to wolniej mi się nudził. A wierzcie mi nudzę się szybko. 


3. Ciągle będę chodziła na spacery. 

Od 3 lat przez ponad godzinę dziennie, codziennie spaceruje po okolicy. Bez względu na pogodę i stopień zmęczenia, czasami po prostu snuję się po ulicach tempem równym ślimakom. To mocno mnie odstresowuje, słuchając muzyki pozwalam ulecieć całemu napięciu. 
Na tym skończą się moje zasady w kwestii zrzucenia zbędnego balastu, więc zdradzę Wam, że w sumie od mojej najwyższej wagi do teraz udało mi się pozbyć aż 10 kg. Metodą baby steps, i bez większych wyrzeczeń na raz. Jestem z siebie bardzo dumna. 


4. Przeczytam wszystkie książki jakie mam. Chyba, że będą tragiczne, wtedy oddam je do biblioteki. 

Powiedzmy, że to postanowienie jest długofalowe, o ile w ogóle możliwe. Książki kupuję wręcz nałogowo, dochodzi do tego, że gdy mam bardzo podły humor jedynym, co może mnie uratować jest wyprawa do księgarni. Wychodzę powąchawszy wiele stronic, wymacawszy wiele stronic, przeczytawszy milion środkowych stron i kupiwszy przynajmniej jedną. Bardzo często towarzyszy mi wtedy histeryczny śmiech. Ale znajomych i rodzinę to bawi, bez względu na to jak dziwnie to wygląda i jak bardzo nie umiem tego powstrzymać. 

Kawalątek jednej z moich półek.


5. Wybiorę porządne studia, na których nie tylko będę się męczyć ale też znajdę w nich coś fajnego. 
Przygoda z filologią polską pokazała mi, że szkolne przedmioty mają się nijak do studiów. Teraz staram się zabrać do wyboru kolejnego kierunku ale podchodzę do tego jak pies o nadwrażliwych łapach do bardzo najeżonego jeża.

Tak się wzbraniam.

6. Rozwinę jedną z moich pasji. 
Interesuję całym mnóstwem rzeczy ale niczemu nie poświęcam odpowiednio dużo czasu, by być w tym ekspertem. Czas to zmienić. 

Zrobiony, połamany i posklejany przeze mnie zegar.



7. Definitywnie skończę remont mojego pokoju 

Jestem małym majsterkowiczem, więc wykonuję każdy remont w domu odkąd rodzice się rozwiedli. Problem polega na tym, że jeśli mogę to najchętniej niczego nie kończę, jak w moim pokoju. Nieskończone rzeczy walają się to tu, to tam i czekają aż dojrzeję, by się za nie zabrać. 


Chcę coś takiego zrobić.


8. Poświęcę moim ubraniom więcej uwagi. 

Zazwyczaj wkładam pierwszą lepszą rzecz, nikłe ilości dodatków i wychodzę z domu. Sporo czasu dobieram je w sklepach do mojej figury, więc nie wyglądam źle ale stylizacje nie przykuwają wzroku. Chyba, że naprawdę nie mam, co robić przed wyjściem. 



9. Więcej kosmetyków DIY! 

Uwielbiam je robić, wypróbowuję większość przepisów jakie spotkam w sieci. Do tego postanowienia potrzebuję większych zakupów półproduktowych ale na to nie będę narzekać ;) 

Część moich zasobów

And last but not least
10. Spędzać więcej czasu z przyjaciółmi. 

Marnuję go w hurtowych ilościach sufitując lub przed ekranem komputera, więc czemu nie spożytkować go w bardziej kreatywny sposób? 
Misza <3

Może i Wy wyprowadzicie taką tradycję w końcu zawsze można coś poprawić ;)



8 komentarzy:

  1. Też musze sobie wybrać 1 hobby bo oszaleć można z tym. Z resztą pewnie znasz to dobrze, bo widzę ze tak jak i ja nie kończysz tego co zaczęłaś (na przykładzie pokoju). To też niefajna cecha :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popatrz na to pozytywnie, zawsze kiedy Ci się bardzo nudzi możesz łatwo znaleźć coś do zrobienia ;D

      Usuń
  2. Z doświadczenia wiem, że takie punktowe wypisanie tego co chce się zrobić jest bardzo motywujące, ale żeby dać Ci dodatkowy powód do starania powiem, że wiosenne postanowienia będę wypełniać razem z Tobą ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze kilka osób i zbudujemy wiosenną grupę wsparcia ;)

      Usuń
  3. jejku jejku ten księżyc jest fantastyczny! muszę to zdjęcie gdzieś zapisać i może kiedyś coś takiego uda mi się ogarnąć :-) ja jestem kiepskim majsterkowiczem, ale mój ojciec jest fantastyczny w tym temacie. Trzymam kciuki za postanowienia!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze w zbudowaniu tego księżyca jest faza pierwsza - plan. Na razie nie mam pojęcia jak wygląda w środku, więc samodzielnie muszę wymyślić coś by wszystko się trzymało kupy.

      Usuń