czwartek, 14 marca 2013

Kucharzymy kosmetycznie

Cześć. 



Sera drogeryjne są zazwyczaj drogie i nie wszyscy są w stanie rozszyfrować skład, więc nie może być pewni czy wszystko, co jest zawarte będzie służyć naszej skórze. Dlatego też każda maniaczka lub jak kto woli, pasjonatka urodowa prędzej czy później dochodzi do momentu, gdy zaczyna pichcić własne kosmetyki. Doskonale byłoby, gdyby każda posiadła najpierw dogłębną wiedzę chemiczną ale kto ma teraz na to czas? Większość korzysta z gotowych przepisów znalezionych w internecie. I ja nie jestem lepsza, chemia teoretyczna jest moim koszmarem, natomiast internet wieloletnim przyjacielem. Równanie jest więc proste. Ale żeby nie wyjść na całkowitego amatora postanowiłam przygotować się najlepiej jak potrafię. Przetrząsnęłam sieć i znalazłam mnóstwo przepisów na wszelkiego rodzaje sera. Tutaj pokażę Wam jeden z prostszych sposobów, który odrobinę udoskonaliłam pod profil mojej skóry. 

Jak już wspominałam, jestem posiadaczką cery naczynkowej/ płytko unaczynionej. Taki typ jest mocno wymagający w pielęgnacji, dziś zabawimy się we wzmacnianie ścian naczynek na twarzy z  pomocą witaminy C.

To serum jest również przeznaczone do każdego innego rodzaju cery, witamina c ma działanie rozjaśniające, ściągające, wspomaga działania przeciw fotostarzeniu się skóry i wiele innych. 


Czego potrzebujemy: 




Witaminę C - kwas askorbinowy 1 ml, czyli stężenie 10%
Glicerynę 2,5 - 3 ml (ten składnik możemy pominąć jeśli nam szkodzi)
Glukonolakton 1 ml
Wodę do iniekcji 5 ml
Buteleczki z zakraplaczem 
Papierki lakmusowe (sprawdzające ph)
Miarki
Zlewki lub kawałek zrolowanej kartki


Sposób przygotowania: 

Banalny, wlewamy wodę do iniekcji i glicerynę. Odmierzamy witaminę c i wsypujemy do buteleczki. To samo robimy z glukonolaktonem. Zamykamy i porządnie potrząsamy aż do całkowitego połączenia się składników. Wtedy otwieramy i sprawdzamy ph,  powinno być poniżej 3.




Moje na 3 jest zbyt ciemne, na 2 za jasne, więc się udało ;) 
Serum robimy tylko 10 ml, ponieważ nie zawiera konserwantów i może być używane najdłużej przez 2 tygodnie. Musi ono przebywać w lodówce.

Powodzenia!

To serum robiłam z Wami po raz pierwszy, więc relację z testów zdam dopiero po wykończeniu buteleczki.


Macie już za sobą swoje pierwsze sera? Może podzielicie się świetnymi przepisami, jestem bardzo ciekawa ;)

1 komentarz: